tym razem mamy coś mniej egzotycznego niż Ostronos
Historia jak z filmu - niestety nie jest to komedia.
Wigilię 2007 spędzałem poza Chotomowem i sąsiad który "doglądał gospodarstwa"
usłyszał wieczorem pod samochodem żony piszczenie.
Generalnie -10 st C, ciemno i skomlenie spod auta.
Okazało się, że to malutki szczeniak- tak wycieńczony i przemarznięty,
że nie miał siły samemu się stamtąd wyczołgać.
Lekarz weterynarii do którego trafiła znajda stwierdził, że do rana by już nie przeżył.
Prawdopodobnie przerzucił go ktoś przez płot, bo sam nie wierzę by przeskoczył
murek klinkierowy, ewentualnie mógł dostać się pod bramą (ok 3-5 cm prześwit...).
Tak czy inaczej - Mikuś (bo tak został nazwany przez sąsiadów) został obejrzany przez
weterynarza-odrobaczony, wykąpany i nakarmiony.
Pies jest zdrowy, wesoły, pogodny.. i prześliczny (jak widać na zdjęciach).
Jedno rodziców było z dużą pewnością labradorem- więc powinien mieć podobny wygląd i charakter.
Niestety- ja już mam jednego kudłatego przyjaciela -i z racji częstych wyjazdów
drugi nie wchodzi w rachubę- sąsiedzi u których teraz przebywa szczeniaczek
mają już dwa psy .
Poszukiwany jest więc ktoś kto zaopiekuje się białaskiem porzuconym w Wigilię...
Oto on w całej okazałości:
Pies znajduje się u moich sąsiadów na Wawrzynowej w Dąbrowie Chotomowskiej.
Pozdrawiam,
Piotr Engelbrecht
