Za mało informacji ale mamy za dwa dni czerwiec. Inwestycja ma być zakończona w listopadzie. Na mój gust nie ma szans. Projekt - konstrukcja musi być "jakoś" powiązana z wiaduktem, uzgodnienia, opinie, decyzja o zmianie decyzji o pozwoleniu na budowę, powiadomienie stron, odwołania, uprawomocnienie decyzji no i beton też do osiągnięcia pełnej wytrzymałości musi wiązać 28 dni. Tyle schody.
Winda - trzeba wyłonić wykonawcę - producenta i jego konkretny projekt windy wstawić do projektu o pozwolenie na budowę. Czyli kasiora na windę musi być uchwalona PRZED wykonaniem projektu.
Załóżmy jednak że projektant wstawi coś typowego "spod palca" to i tak terminy z produkcją i montażem nie są realne. Nie będzie wind - budowa wykonana niezgodnie z projektem i warunkami (ew. zmienionego) pozwolenia na budowę i kicha z odbiorem.
Samorząd i prawo zamówień publicznych to nie spółka z o. o. nie da się jutro zawezwać windziarza, zbić cenę, podpisać kontrakt i wpłacić zaliczkę żeby winda za miesiąc była.
Oczywiście życzę powodzenia, ale przede wszystkim życzę mniej populizmu a więcej zdrowego rozsądku.
Gdyby wywalanie kasy na projekty załatwiało problem to i powinni srać do rury już 3 lata!!!
Obyśmy równie gładko nie pojechali windą do nieba.
Pozdrawiam
