. Kiedyś już słyszałem o podobnym przypadku w jakiejś gminie w Polsce. Sesje zmieniły charakter ze "spotkania na kawie" do cyrku przypominającego obrady sejmu. Każdy chciał się pokazać przed kamerami więc zabierał głos, niezależnie czy miał coś mądrego do powiedzenia czy nie. Istotne było wszczęcie kłótni. Delikwent robił wtedy wrażenie przed głupimi ludźmi, jakby rzeczywiście coś chciał zdziałać. Niestety jak się patrzy na polską klasę polityczną można dojść do wniosku, że duża część wyborców łapie się na te tanie "chwyty marketingowe" wybrańców narodu.
Myślę że lepszym rozwiązaniem byłoby przedstawianie w gazetach lokalnych czy nawet na stronach www taka jak ta, informacji o tym co się dokonało w gminie i kto jest autorem tego, bez zbędnych emocji czy mylących zagrywek radnych. Chodzi także o to żeby zainteresować tym co się dzieje w polityce przeciętnego mieszkańca Chotomowa, który zazwyczaj nie ma dostępu do internetu, a jego głos jest tak samo ważny jak tego co ten dostęp ma.
Z jednej strony to dobry pomysł, bo daje wrażenie, że patrzymy na ręce radnym, z drugiej jednak wydaje mi się, że może tylko zamienić posiedzenia w teatrzyk jaki codziennie obserwujemy w sejmie. Poza tym nie rozwiązałoby to problemu dostępu przez przeciętnego mieszkańca do informacji o poczynaniach radnych, a przeciętny mieszkaniec powinien tu chyba być priorytetem...
Pzdr
