przez Marcin » 1 paź 2010, o 14:18
to już działa - to są te żółte światła ostrzegawcze. Pudrowanie trupa.
Dlaczego?
Bo to sytuacja przeciwko pieszym. I to jest historia z wczoraj, moja. Ciemno, mokro, wracam do domu po godzinnym korku. Dojeżdżam do tego kuriozalnego przejścia od strony Warszawy. Za pasami, w stronę Nowego Dworu, a przed światłami stoją samochody. Zatrzymuję się przez przejściem. Od strony bramy Pałacu przechodzi facet, średni wiek, ubrany w ciemne kolory, nic szczególnego, większość z nas tak się nosi jesienią. Za mną staje następny pojazd i jeszcze parę. Do tego momentu jest OK.
Pieszy, widząc, że zatrzymałem się, wchodzi na pasy w stronę Urzędu. Widzę w lusterku, że prawym, wolnym pasem stroną zasuwa coś dużego. Mój samochód jest dość duży i nieprzejrzysty - nie widać przez niego na tyle, żeby widzieć pieszego. Kierowca sunącej prawą stroną ciężarówki nie zobaczy pieszego aż do końca (trenuję to regularnie, zasłaniam bryłą samochodu pieszych). Ciężarówka zbliża się za szybko, żeby zatrzymać się przed kuriozalnymi pasami. Pieszy idzie na pewniaka, przecież samochody stoją, sygnalizator na skrzyżowaniu ma "czerwone" a pieszy jest w końcu na pasach. Co mam robić?? Gość przechodzi przed moją maską, zaraz wejdzie na prawą część pasa, fuck!!! zaraz przejadą faceta na moich oczach! Włączam światła drogowe i klakson (no właśnie, co właściwie mogę zrobić więcej?). Pieszy zaskoczony, odwraca głowę w moją stronę a prawym pasem przelatuje przed nim dostawcze Iveco, z tych większych (ciężarówka, ale jeszcze nie ciągnik siodłowy), z chłodnią na podwoziu. 4 tony? 5? Bez najmniejszych szans na zatrzymanie się przed pasami.
Głupie. To jest zagrożenie dla pieszych, taka sama pułapka, jak przejście przy poczcie w Jabłonnie. Migające światła naprawdę nie pomagają. I co z tego, że Kodeks Drogowy zabrania wyprzedzania na pasach? I czy jeśli już jesteśmy skazani na tak absurdalne rozwiązanie, czy możemy powielić tam światła ze skrzyżowania? Tak, żeby kierowcy musieli się zatrzymać przed pasami?
pozdrawiam,
Marcin