niepotrzebna awantura...
Po pierwsze nie można generalizować i mówić po jednej wizycie, że Jabłonna to wiocha i takie tam (chociaż osobiście zapraszam do Chotomowa, to jeszcze większa wiocha tylko, że nie bijom).
Takie stwierdzenie po jednej wizycie (nieudanej) to jak sądzę wynik nerwów i emocji.
Mnie kiedyś napadnięto w Warszawie, trzej młodzieńcy chcieli mnie skroić z telefonu na przystanku autobusowym. Nikt nie zareagował chociaż stało tam kilkanaście osób.
Jak już sobie z nimi poradziłem (jeden miał dwa wybite zęby, drugi rozciętą głowę) to po przyjeździe policji (którą potem sam wezwałem drugą ręką przytrzymując jednego z nich) oczywiście multum świadków i popleczników (szkoda że żaden z nich się do sądu nie pofatygował, nagle wszyscy pochorowali... a mi mało co nie groziło oskarżenie za pobicie, bo młodociani są pod szczególną ochroną i w ogóle dlaczego ich nie wylegitymowałem itd. itd.), więc rozumiem, że mogę uważać, że cała Warszawa to wiocha a ludzie tam mieszkający to zbóje, chamy i prostaki?

