Ma Pani rację, że wiele osób, które przybyły do naszej gminy (nie tylko Chotomowa) z wielkiego miasta, sprawia wrażenie, jakby uważały, że sam fakt ich pojawienia się tutaj powinien sprawić natychmiastowe inwestycje w "szczerym polu", gdzie wybudowały sobie dom, zmiany w szkole, do której posłały swoje dzieci itp. I oczywiście znają się na wszystkich tych zagadnieniach najlepiej... Ale, wbrew pozorom, pośród napływowych mieszkańców jest ich garstka i opinia, że wszyscy się tak zachowują jest - moim zdaniem - krzywdzącym uogólnieniem. Te osoby są poprostu głośne i przez to najbardziej widoczne.
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że bardzo wielu nowym mieszkańcom zależy na rozwoju gminy i nie tylko o tym mówią, ale aktywnie się do tego przyczyniają, np:
- w pracach Komitetu Sterującego, opracowującego strategię gminy, brało udział około 30 mieszkańców naszej gminy z różnych miejscowości - również z Chotomowa (i to zarówno wieloletnich mieszkańców, jak i tych świeżo upieczonych),
- teraz jesteśmy w trakcie opracowania procedury konsultacji społecznych i zespół liczy kilkanaście osób, z których 10 to mieszkańcy (i znowu - zarówno wieloletni, jak i ci z krótszym stażem).
Przykłady można by mnożyć.
I jeszcze jedna rzecz, którą możemy się, jako gmina, szczycić. Nasi mieszkańcy - na tle mieszkańców gmin sąsiednich - są wyjątkowo aktywni i chętni do dzielenia się swoją wiedzą, doświadczeniem i pomocy we wszelkich sprawach, w których się do nich zwracamy. I to w jak najbardziej pozytywnym sensie. Wiem od kolegów z innych urzędów, że u nich z aktywnością lokalnej społeczności jest bardzo, ale to bardzo "cieniutko".
Ale chyba nieco odbiegłam od tematu
Pozdrawiam