Dobry wieczór,
jestem mamą 6-latka, ktory od wrzesnia mial rozpoczac zerowke w tak nieslawnym dzis pzedszkolu. Niestety, wlasnie sie dowiedzialam (od osoby pracujacej do tej pory w przedszkolu, wiec z w miare pewnego zrodla), ze ZEROWKI W PRZEDSZKOLU NIE BEDZIE. Czy o to nam wszyskim chodzilo?
Przerazone po raz piewrszy dzis zajrzalam na to forum z nadzieje, ze znajde jakies konkretne, praktyczne wskazowki. I co? I nic. Od kilku godzin czytam i niestety utwierdzam sie w przekonaniu, ze ludzie sa podli i zawistni. Oskarzenia nie poparte przykladem (bo tak jest wygodniej, a tlum zawsze zadny byl i bedzie igrzysk), wzajemne opluwanie (pozytywne opinie na temat P. Dyr sa co najmniej niewskazane) i plotki, plotki, plotki. A w istocie dzieci, w calym tym "sporze" sa na ostatnim miejscu.
Co ja zrobie z dzieckiem jesli prawda okaze sie dzisiejsza informacja? Jesli rzeczywiscie wszystkie dzieci wczesniej zapisane mialy miec zagwarantowane przedszkole, to w jakim celu prowadzony jest teraz nabor? Dlaczego o wszystkim dowiaduje sie przypadkowo i nieoficjalnie? Na pewno jutro zadzwonie gdzie bedzie trzeba i sprobuje u zrodla dowiedziec sie jaka jest prawda (oprocz tej gleboko ukrytej). Na razie na dobranoc mam glowe pelna niepewnosci i przeswiadczenia, ze w tym kraju nic sie nie zmienia. A Pani Muniak, na ktora niestety glosowalam, bardzo mnie rozczarowala. P. Dyrektor nie byla szczytem moich marzen.Uwazam jednak, ze sprawy, w ktore zaangazowanych jest wiele wiecej osob niz dwie ww panie wymaga minimum rozsadku, wiedzy i dobrej woli odu stron. A tego z pewnoscia tu zabraklo.
Jesli ktos ma wiecej informacji na temat naprawde dla mnie wazny, czyli zerowka, to prosze o odpowiedz.
